list

Jest tam kto ?

Ludzie komunikowali, komunikują i będą komunikować. Formy, kanały i jakość się zmieniają, niezmienny pozostaje cel – po coś. Jedni, by dać upust emocjom. Inni z głębszej potrzeby. Jeszcze inni by zostać wysłuchanym. Kolejni żeby zaistnieć w przestrzeni medialnej. Niezależnie od intencji, wszyscy oczekują tego samego: odpowiedzi – interakcji. W tym miejscu zaczyna się gra. Przestrzeń dla tych, którzy zawodowo operują słowem. PR-owców, rzeczników, specjalistów od komunikacji. Dobra wiadomość dla nich dla nich jest taka: około 80% treści odpowiedzi znajduje się już w wiadomości, którą otrzymujemy. Trzeba tylko uważnie czytać i wychwycić kluczowe wątki. Znaleźć słowa niosce emocje. Skopiować fragmenty, które można twórczo wykorzystać w odpowiedzi. To nie trik – to uważność. W sytuacjach komunikacyjnych, w których odwołujemy się do języka nadawcy, budujemy most. Sprawiamy, że treść odpowiedzi (reakcji) staje się bliższa nadawcy, bardziej „jego”. Pokazujemy: przeczytałem, zrozumiałem, traktuję ciebie poważnie. Czasem wystarczy przywołać fragment oryginalnej wiadomości, by rozmówca pomyślał: „Właśnie o to mi chodziło”, a to już połowa sukcesu. W dalszej części pozostaje dobór nacelowanego na skutek słownictwa. Nawet trudne tematy można ubrać w język, który nie rani, lecz tłumaczy. Można przekazać odmowę tak, by została przyjęta ze zrozumieniem. Można rozczarowanie zamienić w akceptację. Największym dowodem mistrzostwa jest moment, w którym – mimo niespełnionych oczekiwań odpowiadający otrzymuje podziękowanie. Jest jednak błąd, którego popełnić nie wolno – brak odpowiedzi. Wbrew pozorom, milczenie także stanowi odpowiedź i to bardzo czytelna. Oznacza lekceważenie, obojętność, brak szacunku dla czyjegoś czasu, emocji i zaangażowania. Dotyczy to zarówno oficjalnych pism, jak i krótkich komentarzy w mediach społecznościowych. Każda wiadomość zasługuje na reakcję nawet ta, którą uznajemy za bezwartościową. Oczekiwanie na reakcję budzi emocje niemal jak wypatrywanie pierwszej gwiazdki w wigilijny wieczór. Jeśli odpowiedzi nie ma, pojawia się frustracja. Często większa niż wówczas, gdy otrzymujemy odpowiedź niesatysfakcjonującą. Korespondencja to też rozmowa – naprawdę, tyle tylko, że zapisana. Często słyszę pytanie: kto budzi większe emocje, ten, kto wchodzi w dialog, czy ten, kto milczy? Nawet trudna reakcja jest lepsza niż jej brak. Akcja rodzi reakcję. Milczenie rodzi domysły, a domysły bywają znacznie bardziej bolesne w skutkach niż najtwardsze słowa. Nie zawsze możemy zakomunikować to, co ktoś chciałby usłyszeć. Nie każdy będzie „piękny, zdrowy i bogaty”, ale możemy o tym opowiedzieć w sposób mądry, empatyczny i z tzw. klasą. Możemy nadać nawet trudnej informacji ludzką twarz. W komunikacji nie chodzi tylko o odpowiedź, chodzi o relację. W końcu, ten, kto potrafi opowiadać historie naprawdę rządzi światem.

Rzecznik Elektromobilności Autor

Na co dzień jestem rzecznikiem, zatem podejmując decyzję o pisaniu Bloga postanowiłem pozostać w roli. Więcej o mnie...