W końcu nie od dziś wiadomo, że od każdej dyrektywy jest wyjątek. Jednym z niezliczonych przykładów na podwójne standardy jest poprawka do unijnych przepisów zakładających zakaz produkcji, a tym samym rejestracji nowych pojazdów spalinowych od 2035 roku. Urzędnicy w przypływie legislacyjnej kreatywności, wymyślili zapis, który zatytułowali: „Poprawka 121” – wprowadzający odstępstwo od przyjętych wcześniej reguł. Wrzutka, wyłącza z postanowienia, wytwórców samochodów, którzy w ciągu roku sprzedają mniej niż 1 000 egzemplarzy. Z kolei producenci mieszczący się w przedziale od 1 000 do 10 000 sztuk będą mogli ubiegać się o specjalne traktowanie wynikające z ich wyjątkowości. Wyznaczone przez biurokratów widełki w praktyce zwalniają z przestrzegania zarządzeń manufaktury produkujące najdroższe tzw. supersamochody, czyli te, które nigdy nie były projektowane z myślą o „zwykłym Europejczyku”. Marki funkcjonujące w świadomości miłośników motoryzacji, jako wybierane przez osoby dla których cena oraz czas oczekiwania nie mają żadnego znaczenia. Dlatego w normie ilościowej „121” mieszczą się m.in.: Ferrari, Lamborghini, Rolls-Royce. Bentley nieco wystaje, ale to zapewne tylko kwestia drobnej „optymalizacji produkcji”. W końcu w Unii Europejskiej potrzeba jest nieodrodną matką deregulacji. Z kolei Niemcy, inspirowani „Poprawką 121”, już kombinują nad wydzieleniem Maybach’a jako osobnego bytu, bo przecież nic tak nie sprzyja europejskiej ekologii, jak kreatywna księgowość korporacyjna. I tak oto poprawka obaliła mit o rychłym końcu motoryzacji spalinowej, którą mieliśmy oglądać jedynie w muzeach i prywatnych kolekcjach. Okazuje się, że silniki spalinowe nie znikną, po prostu staną się dobrem luksusowym. Ekologia, jak widać, najlepiej działa wówczas, gdy nie przeszkadza majętnym. Warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz, kiedy unijna rzeczywistość rozmija się z własnymi ambicjami polityków. Można odnieść wrażenie, że legislacja działa według prostej zasady: najpierw wielkie hasła, potem równie wielkie wyjątki, a na końcu, jak zawsze potwierdza się stare, nieco zapomniane przysłowie: „Temu czapkują, przy kim pieniądz czują.” (Wacław Potocki; „Świat i poeci”).
Sprawdzają stan konta, później zakazują, czyli luksusowa ekologia

