Jeśli wierzyć niepisanej zasadzie, że trendy mają charakter spiralny, a historia się potarza, to jest cień szansy na renesans mody na trwałość. Przywołana jest powiązana z tzw. „niewidzialną ręką rynku” – konsumentów. Wymiana pokoleniowa konsumentów, zmienia imperatywy w handlu. Rosną oczekiwania wobec produktów z długim okresem przydatności do noszenia, eksploatacji, korzystania z możliwością przeprowadzenia naprawy, czy modernizacji. Transformacja dotknęła również przedstawicieli roczników zbliżonych do beneficjentów ZUSu, którzy świadomie korzystają z mediów cyfrowych. W efekcie w odpowiedzi na oczekiwania, powiększającej się grupy konsumentów – przeciwników jednorazówek są oferty znanych marek, ale z dłuższym terminem używania, a nie jednego sezonu. Tym samym, bardzo powoli topnieje stereotyp, że jeżeli coś jest dobre – to musi kosztować krocie. Chociaż w polskim systemie wynagrodzeń za pracę przywołany, utarty pogląd jest paradoksalny. Zasadniczo, jedynie zamożnych stać na kupowanie taniej tandety. Mądrzy, nabywają towary z wyższej półki, ponieważ są świadomi, że w dłuższej perspektywie czasu zyskują dzięki jakości, przekładającej się na trwałość. Kupują rzadziej i lepiej, wybierając jakość zamiast ilości. Zyskują jednocześnie coś więcej niż gwarancję jakości. Budują samoświadomość bycia częścią grona kreatorów trendów, ludzi definiujących styl życia, a nie jedynie reagujących na promocje i wyprzedaże, czy inne czarne piątki. Nie ulegają indoktrynacji i zbiorowej histerii. Poprzez wybory zakupowe wyrażają estetykę, wartości i przekonania. Dobre wzornictwo i wysoka jakość wzmacniają dobrostan bez potrzeby sięgania po psychoanalizę. Jednocześnie w opisany sposób rodzi się emocjonalna więź między marką a klientem. Im ciekawszy projekt i lepsze wykonanie, tym pożądana przez obie strony, relacja staje się trwalsza. Dla konsumentów nawet niezwiązanych z ruchami ekologicznymi istotne jest pochodzenie, możliwość poddania recyklingowi i ponownego wykorzystania. Na przywołanym tle masowość i unifikacja tracą na atrakcyjności. Rośnie indywidualna świadomość, że dobra o krótkiej żywotności generują ogromne koszty społeczne, wynikające z koniecznością utylizacji coraz większej ilości odpadów. Oczywiście nie można generalizować i trudno nie zauważyć, że problemu zdają się nie dostrzegać najbardziej zainteresowani. W poznańskiej aplikacji „fachowców”, w której klienci polecają pracownie unikatowych mistrzów, potrafiących naprawić – nienaprawialne można zaryzykować tezę, że zainicjowana została moda na możliwość naprawy za mniej niż cenę nowego. Podobno w krajach rozwiniętych – nie utożsamiać z Unią Europejską, przywołane, zyskuje na popularności i to nie z powodów ideologicznych tylko świadomości i przekonania. Nie mają znaczenia dyrektywy, dyktaty inne kolorowe łady. Czysty pragmatyzm czerpiący z praw ekonomii powiązanej ekologią. Być może krótkie życie nie dotyczy tylko rzeczy, ale idei jednorazowości, bylejakości, a przyszłość nie będzie należeć do tych, co najszybciej sprzedają, lecz do tego, co najdłużej potrafi pozostać potrzebne bez wyrzucania na śmietnik.
Krótkie życie

