Site icon Rzecznik Elektromobilności

Eksperci nie rosną na drzewach

Obecnie o każdej branży można napisać, że dziś wiele osób chce być rozpoznawalnych lub znanych, a niekoniecznie skupia się na rzemiośle. Wiedzy technicznej, fachowej, branżowej nie brakuje, nieco gorzej jest ze świadomością językową, mową ciała, gestykulacją. Narrator techniczny nie staje się skutecznym rozmówcą medialnym sam z siebie, to proces „technologiczny”, który wymaga przygotowania, pracy, zrozumienia, wprowadzenia w środowisko mediów. Rozminięcie z elementarnymi celami pojawia się już w prologu, gdy firma poleca pracownikowi opowiedzieć w medium prawdę techniczną. Wyznaczony czuje się bezpiecznie, ponieważ dysponuje kompetencjami oraz ścisłą wiedzą. Wychodzi z założenia, że wygłosi monolog w formie wykładu, opowie o przedsięwzięciu i się pożegna. W świecie mediów, tak to, nie działa. Trzeba zainteresować, słuchać, opowiadać i odpowiadać. Pomóc zrozumieć treść, a nie przeprowadzić dowód na posiadanie kompetencji z inżynierii. Pewnie nie wszyscy jeszcze pamiętają, ale bez względu na format, wystąpienie powinno zawierać maksymalnie trzy treści, które są dostosowane do tego, co ma zostać wyeksponowane na planie pierwszym, drugim i w tle towarzyszącym narracji komunikacji. Jeżeli osoba wyznaczona ma z tym problem, to znaczy, że jeszcze nie nadszedł jej czas. To, że ktoś jest doskonały w pracy indywidualnej, czy zespołowej w zamkniętym środowisku nie jest tożsame z tym, że wypchnięty na zewnątrz poza bezpieczną dla siebie strefę równie doskonale się odnajdzie. Oczywiście przywołane działa także w drugą stronę. Wszystko wymaga przygotowania. Nit nie zostaje zwycięzcą bez treningu. Przygotowanie charta ds. komunikacji polega m.in. na wyeliminowaniu skrótów myślowych, słownictwa technicznego, podmianie trudnej narracji na porównania, odniesienia do codzienności, uproszczeniu z zachowaniem sensu, żeby nie oddalić się od sedna wyjaśnianego zagadnienia z danej branży. Niestety na przysłowiową klatę trzeba wziąć pytania trudne i krytyczne. Elementarną zasadą w tym przypadku jest nie dać się wyprowadzić z równowagi – bo już po tobie. Trzeba wyraźnie rozróżniać merytorykę, emocje, prowokację, próbę złapania na spalonym. Nauczyć się opowiadać spokojnie, nie wchodzić w zwarcie, wracać do głównego przekazu. Oczywiście media kochają emocje, ale przewaga opowiadającego historię polega na tym, że wspomniane kanalizuje na cel, który chce osiągnąć, zatem nie bagatelizuje obaw, nie wyśmiewa, nie atakuje. Szanowni technicy, specjaliści kosmicznych technologii różnych branż – nie ignorujcie reakcji, której nie można zmierzyć. W tym przypadku powiązania zachodzą w sferze niepomierzanej. Prezentacja w mediach, to nie odtworzenie instrukcji obsługi, czytanie tekstu ze slajdów prezentacji, czy wpisów z platform społecznościowych. To tempo wypowiedzi, długość zdań, pauzy, akcentowanie, kontakt wzrokowy, tempr głosu (barwa, ciepło). Techniczny gigant, który mówi wolniej, prościej, przystępniej, zdecydowanie osiąga większe zasięgi od tego, który mówi szybko, szczegółowo, niechlujnie. Referujący powinien być świadomy, że jego wypowiedź zostanie pocięta, wykorzystany jedynie fragment, a kontekst ograniczony bądź w ogóle nie wyemitowany. W związku z tym, kluczowe są jasność, precyzja, atrakcja, coś co nadaje się do zacytowania. W tym miejscu od razu zaznaczę, że nie jest to manipulacja tylko medialne realia. Warto też wiedzieć, że nie na każde pytanie trzeba szczegółowo odpowiedzieć. W miejscu, w którym kończy się kompetencja i wiedza lepiej nie szyć z byle czego. Warto też posiadać wiedzę, czego nie należy komentować. Znać także źródła do których można odesłać współrozmówcę. Umiejętne powiedzenie, „tego nie wiem” bądź „oj, to wymaga szerszego kontekstu” jest przejawem profesjonalizmu, zawodowstwa, a nie słabości. Buduje zaufanie, szacunek, wzmacnia wizerunek organizacji w imieniu której występujesz w mediach. Ludzie z branży komunikacyjnej odzywają się do tych, którzy są dyspozycyjni, przygotowani, wiarygodni, rozumieją i szanują pracę redakcyjną. Tak wykuwa się idealny zderzak na wypadek konieczności wejścia w sytuację kryzysową. To kapitał, często niedoszacowany przez nieświadomych wartości pracodawców. Inwestycja, która przynosi stałą dywidendę jeszcze długo po zakończeniu rozmowy, wywiadu, setki, rolki innych. Przygotowanie firmowego mówcy – front mena nie polega na uczeniu ładnego mówienia, gestykulacji rączkami, marszczenia czoła, pokazywania uzębienia, to wprowadzenie w mentalność, iż jest najcenniejszym przewodnikiem przesyłającym informację pomiędzy światem technologii a światem ludzi.

Exit mobile version